Debiut….

Witajcie moi drodzy odwiedzający 🙂
Dzisiaj zapraszam Was bardzo serdecznie na mój debiut… a jaki? Ano właśnie….
Odważyłam się po raz pierwszy w życiu zrobić scrapa z prawdziwego zdarzenia – nie digi – prawdziwego scrapa !!! 😉
Przyznaje się bez bicia – jak nigdy, trzęsą mi się teraz ręce bo nie mam pojęcia czy mi wyszedł 🙂 Na codzień tworzę kartki okolicznościowe, było także kilka albumów – ale nigdy jeszcze nie odważyłam się tworzyć na powierzchni formatu 30×30 😉
Nie ukrywam, że już od jakiegoś czasu przyglądałam się wielu scrapom, przeróżnych scraperek i coraz bardziej kusiło mnie aby kiedyś zacząć 🙂 No i gdy tylko wzięłam do ręki swoje nowe papiery „Letni Poranek” w kolorze „Caffe Latte”, od razu wiedziałam, że powstanie z nich mój pierwszy scrap 🙂  Czy mi wyszedł? Same oceńcie. Zapraszam do oglądania 🙂
Scrap w całej okazałości – na zdjęciu ja, z moim malutkim 3-miesięcznym kociakiem Whisky 🙂
Różyczki wycięte i poskręcane z przecudownego wykrojnika Tima Holtza – Alterations Tattered Pinecone – mój najnowszy i już ulubiony zakup 🙂 Hehe, wiecie jak uwielbiam skręcane kwiatuszki – musiałam go mieć 🙂
 Za wykrojnikową serwetkę, którą ukryłam pod rozdartą częścią scrapa oraz po części na scrapie, dziękuję Justynce 🙂
Oprócz wyżej wymienionych wykrojników, dodałam jeszcze tylko listki z dziurkacza Marthy Stewart – Frond Branch, oraz wykrojnikowe rameczki pod zdjęciem z wykrojnika Spellbinders – Romantic Rectangles. Reszta to dodatki z Letniego Poranka 🙂
Oczywiście wszelką krytykę zawsze przyjmuję z pokorą, ale proszę także o wielką wyrozumiałość w tym temacie z racji tego mojego małego dzisiejszego debiutu :))

Papierki z mojej najnowszej kolekcji, których użyłam w tej pracy: